Czy rzeczy przejęły nad nami kontrolę

Żyjemy niestety w czasach wysokiego konsumpcjonizmu. Mamy tendencję kupowania rzeczy tak naprawdę nam niepotrzebnych i gromadzenia dosłownie wszystkiego.
Ubrań mamy tak wiele, że zapominamy o tych wepchanych w głąb szafy, robimy zapas kosmetyków i jedzenia do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie ich zużyć i w ostateczności lądują w koszu na śmieci.

Czytacie to i myślicie „Nie, to nie o mnie. Ja dbam o minimalizm”. No właśnie, na czym polega dbanie o minimalizm? Na ciągłym analizowaniu czy, aby na pewno ten zakup jest niezbędny? Na pilnowaniu, aby nie przekroczyć granicy posiadania? W tym przypadku również rzeczy w jakimś stopniu nami rządzą.

Dlaczego kupujemy? Bo szukamy społecznej akceptacji. Bo zakupami poprawiamy sobie nastrój lub traktujemy je jako nagrodę. Bo uważamy, że zapas jedzenia czy dodatkowy gadżet elektroniczny podniesie nasze poczucie bezpieczeństwa czy stabilizacji.
I w ten oto sposób wpadamy w pułapkę kompulsywnych zakupów.

Najważniejsze to zrozumieć, że poprzez kupowanie nie stajemy się szczęśliwsi. Zamiast skupiać się na rzeczach skupiajmy się na ludziach, relacjach, innych wartościach.
Zostawmy tylko to co naprawdę nam się przyda. Przeanalizujmy dokładnie czego nie używaliśmy przez ostatni rok i pozbądźmy się tego. Małymi krokami, aż uzyskamy upragniony efekt.

Następnym razem, zanim coś kupimy warto zastanowić się dwa razy czy ta rzecz, aby na pewno musi znaleźć się w naszym domu. Zamiast poprawiać sobie nastrój w galerii handlowej lepiej wybrać się do parku, na siłownie, do kina, odwiedzić przyjaciółkę.

Taki zdrowy minimalizm wyjdzie nam na dobre. Rzeczy przestaną nas przytłaczać, skupimy się na tym co w życiu liczy się najbardziej, na bliskich nam osobach. Zadbamy również o środowisko, do którego nie będą już trafiać przeterminowane jedzenie czy niepotrzebne kosmetyki.

Zobacz wszystkie wpisy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*