Czy to koniec z plastikiem ?

Stało się. Walko o środowisko, bycie eko i zero waste to nie jest już działanie pojedynczych osób, które starają się, aby w ich domu, dzielnicy czy okolicy żyło się w zgodzie z naturą.
Teraz jest to temat, który rozszerzył się na cały świat. Opanował media, dyskusje wśród zwykłych ludzi, artystów, osób zajmujących miejsca na najwyższych szczeblach wielkich korporacji czy osób rządzących.
Zaczęło się od zaprzestania korzystania z plastikowych słomek i reklamówek jednorazowego użytku.
Te małe, ekologiczne akcje nabrały rozpędu i doprowadziły do tego, że Parlament Unii Europejskiej poparł wprowadzenie zakazu wykorzystywania i sprzedaży plastiku jednorazowego użytku. Ma on zacząć obowiązywać od 2021 roku. Natomiast jeśli chodzi o produkty, dla których nie ma alternatywy, takie jak na przykład polistyrenowe opakowania na kanapki, pojemniki na owoce czy lody ich konsumpcja ma zostać pomniejszona o 25% do 2025 roku. Posłowie chcą również ograniczenia konsumpcji plastikowych butelek o 90%. W innych krajach takich jak np. Holandia, wprowadzono pobieranie kaucji za butelki plastikowe.
To wielka i bardzo potrzebna zmiana. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że każdej minuty do oceanu trafia tyle plastiku ile spokojnie wypełniłoby całą śmieciarkę. Co daje, aż 60 ciężarówek wypełnionych śmieciami w godzinę!!
Najbardziej cieszy tez to, że w walkę o nasze środowisko zaczęły angażować się wielkie, międzynarodowe marki kosmetyczne. Kevin Murphy to pierwsza taka marka, którą stworzy swoje opakowania ze w 100% odzyskanego z oceanu plastiku. Zrezygnowała również z dwuletniej wyłączności na tę technologię, aby zachęcić do tego również inne marki.
Szacuje się, że w ocenach obecnie znajduje się ponad 5 bilionów kawałków odpadów syntetycznych. Więc jeśli świadomość ekologiczna społeczeństwa nadal będzie rosła i nabierała tempa to jest nadzieja, że chociaż w jakimś procencie będziemy w stanie odbudować to co zniszczyliśmy przez tyle lat szkodzenia naszej planecie.
I oby, projekt stworzony przez Michaela Dyrlanda nigdy nie stał się naszą rzeczywistością. „Hazmat surfing” bo o nim mowa to zbiór zdjęć, które Michael stworzył przebywając w Los Angeles. Przez cały pobyt marzył, aby nauczyć się surfować, ale nie mógł wejść do wody bo po ulewnym dniu doszło do przelania się kanalizacji, nadmiar wody zgarnął wszelkie odpady i wejście do oceanu mogłoby skończyć się złapaniem różnych, groźnych chorób. Więc jeśli nie będziemy podejmować drastycznych kroków w celu ratowania naszych mórz i oceanów to za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będziemy musieli pływać w kombinezonach ochronnych.

 

Zobacz wszystkie wpisy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*